Wraz z mojÂą ÂżonÂą wziĂŞliÂśmy udziaÂł w X Rekreacyjnym Rajdzie Rowerowym KrakĂłw - Trzebinia. Jeszcze wczoraj myÂślaÂłem, Âże jednak nie pojedziemy, prognozy byÂły raczej sÂłabe i juÂż od nocy z piÂątku na sobotĂŞ miaÂło laĂŚ. Jednak wstaÂłem rano i co prawda niebo byÂło caÂłkowicie zachmurzone, ale deszczu nie byÂło zapadaÂła wiĂŞc decyzja, Âże jedziemy. Na BÂłonia w Krakowie przyjechaliÂśmy mniej wiĂŞcej okoÂło 9:50, ÂściÂągnĂŞliÂśmy rowery z samochodu i poszliÂśmy siĂŞ zarejestrowaĂŚ. Niestety utknĂŞliÂśmy w kolejce, jednak po kilkunastu minutach udaÂło nam siĂŞ uzyskaĂŚ numery startowe 291 i 292. Potem jeszcze szybka wycieczka do sklepu i okoÂło 10:55 byliÂśmy na linii startu.
Po krótkiej czêœci oficjalnej mniej wiêcej o godzinie 11:07 ruszyliœmy na trasê. Pocz¹tkowe kilometry po ulicach Krakowa wolno, bo peleton jeszcze nie zd¹¿y³ siê rozci¹gn¹Ì, dopiero na wysokoœci mostu na Rudawie peleton rozci¹gn¹³ siê na tyle, ¿e mogliœmy w miarê swobodnie jechaÌ. Potem jazda ul. Królowej Jadwigi, Junack¹ i Che³msk¹ na której rozpocz¹³ siê doœÌ d³ugi podjazd który skoùczy³ siê dopiero ko³o willi Zakamycze (2,3 km, przewy¿szenia 63 m) - ten podjazd doœÌ mocno da³ w koœÌ mojej ¿onie, ale na szczêœcie jakoœ da³a radê. Dalej droga z tendencj¹ w dó³ a¿ do zalewu w Kryspinowie, jednak ten odcinek charakteryzowa³ siê kiepsk¹ nawierzchni¹, szczególnie dla naszych rowerów na cienkich oponach. Pamiêtam, ¿e w³aœnie t¹ drog¹ jecha³em w 2011 na maratonie krakowskim. Za zalewem w Kryspinowie zaczê³a siê jazda po asfalcie, droga by³a dobra, ale z coraz wyraŸniejsz¹ tendencj¹ pod górê. Ostro pod górê zaczê³o siê znowu w Mnikowie, jeden ostry podjazd, potem kilka mniejszych przy przejeŸdzie Dolin¹ Mnikowsk¹. Górki skoùczy³y siê ostatecznie w Baczynie po przejeŸdzie pod autostrad¹. W tym miejscu zrobiliœmy krótki postój na uzupe³nienie kalorii. Po postoju ruszyliœmy dalej ju¿ ³agodniejsz¹ drog¹ przez Puszczê Dulowsk¹, ten odcinek drogi by³ du¿o ³atwiejszy, droga przez las w wiêkszoœci asfaltowa i z du¿o iloœci¹ zjazdów, pod górê te¿ w paru miejscach by³o ale ju¿ doœÌ ³agodnie. Po raz kolejny zatrzymaliœmy siê Rudnie, gdzie postanowi³em zobaczyÌ zamek Tenczyn. Zobaczy³em znak 500 metrów do zamku, wiêc pomyœla³em, ¿e szybko skoczê, a moja ¿ona odpocznie. Niestety do zamku wiêkszoœÌ drogi trzeba pokonaÌ na nogach i to jeszcze pod górê (w sumie 53 metry pod zamek). Podszed³em, zrobi³em kilka fotek i popêdzi³em w dó³.
Ca³e to ogl¹danie zamku trwa³o oko³o 10 minut, wróci³em na szlak patrzê a moja ¿ona popêdzi³a do przodu. Rozpêdzi³em wiêc rower i zacz¹³em goniÌ. Pêdzi³em doœÌ szybko, wyprzedzi³em parê osób a mojej ¿ony jakoœ nie mog³em dojœÌ. Jecha³em doœÌ szybko oko³o 30 km/h patrzy³em na strza³ki i jecha³em, jednak w pewnym momencie zobaczy³em, ¿e trasa nie zgadza siê map¹, co prawda widaÌ by³o, ¿e têdy te¿ dojadê, ale zacz¹³em siê zastanawiaÌ czy czasem nie przegapi³em jakiejœ strza³ki. Za mn¹ jecha³ samochód organizatorów rajdu, wiêc podjecha³em szybko i zapyta³em czy dobrze jadê. Pan w samochodzie powiedzia³, ¿e wszystko gra i twierdzi³ ¿e map¹ te¿ wszystko gra - choÌ to oczywiœcie by³a nie prawda:). ¯onê dopêdzi³em dopiero na 4 km przed met¹, po 5 km poœcigu, ze œredni¹ 26 km/h co do wyraŸnie podci¹gnê³o moj¹ œredni¹ wycieczki. Ostatnie kilometry ju¿ powoli z ¿on¹. Meta usytuowana by³a na koùcu œcie¿ki przyrodniczo-leœnej w M³oszowie, tam zdaliœmy numer, podpisaliœmy listê, dostaliœmy bloczki na grochówkê i pojechaliœmy dalej do Pa³acu w M³oszowej (jeszcze prawie 2 km).
Pod bardzo ³adnym pa³acem, mogliœmy w koùcu odpocz¹Ì. Zjedliœmy grochówkê (po postoju w bardzo d³ugiej kolejce) i czekaliœmy na losowanie nagród. Do wygrania by³o 10 rowerów górskich, niestety nie wygraliœmy:(, na jednym z moich zdjêÌ widaÌ rower - foto, który mo¿na by³o wygraÌ. Oko³o 16 opuœciliœmy pa³ac i pojechaliœmy na pobliski parking, gdzie wsadziliœmy rower do ciê¿arówki a sami wsiedliœmy do autobusu, oko³o 17 dojechaliœmy do Krakowa.
Wyjazd super udany, moja ¿ona da³a radê:) w sumie ma ju¿ przejechane prawie 120 km (3 wyjazdy). Trasa rajdu to ledwo jakieœ 43 km (razem z dojazdem do pa³acu), a nie podawane na ulotce 50 km. My do mety dojechaliœmy kilka minut po 14, pokonanie ca³ej trasy zajê³o nam mniej wiêcej 3 godziny. Pogoda mimo kiepskich prognoz utrzyma³a siê, co prawda by³o doœÌ ch³odno i momentami nawet lekko kropi³o, ale w sumie w takiej pogodzie jecha³o bardzo dobrze.