Prognozy pogody na sobotê by³y raczej kiepskie, ale w pi¹tek wieczorem nieoczekiwanie siê zmieni³y wiêc postanowi³em, ¿e w sobotê rano jadê rowerem do Niepo³omic. Niestety rano pogoda by³a kiepska, oko³o 10 stopni, ale niebo mocno zachmurzone, drogi by³y mokre ale przynajmniej oko³o 8:30 nie pada³o, wzi¹³em wiêc wszystko co mo¿e siê przydaÌ w razie deszczu i ruszy³em do Niepo³omic. Ledwo ujecha³em 2 km a tu pojawi³a siê doœÌ solidna mrzawka, ale nic jadê dalej, wyjecha³em pod górkê na granicy Moszczenicy i Che³mu i nawet zatrzyma³em siê ¿eby w³o¿yÌ kurtkê przeciwdeszczow¹, ale postanowi³em jechaÌ dalej. Jak przekroczy³em Rabê to padaÌ przesta³o a jad¹c œcie¿k¹ rowerow¹ przez Puszczê Niepo³omick¹ zauwa¿y³em, ¿e drogi w okolicach Niepo³omic s¹ suche.
W NiepoÂłomicach dÂłuÂższy postĂłj, miaÂłem kilka spraw do zaÂłatwienia, pojechaÂłem teÂż z kolegÂą do Krakowa gdzie zakupiÂłem kurtkĂŞ softshellowa z przeznaczeniem na rower. Kurtka co prawda nie miaÂła kroju rowerowego, ale w osiÂągalnej dla mnie cenie prezentowaÂła siĂŞ znacznie lepiej niÂż kurtki typowo rowerowe.
OkoÂło godziny 14:00 ruszyÂłem w drogĂŞ powrotnÂą a Âże zrobiÂło siĂŞ sÂłonecznie (choĂŚ nie jakoÂś specjalnie ciepÂło) postanowiÂłem, Âże powtĂłrzĂŞ wycieczkĂŞ z przed tygodnia przez PuszczĂŞ i ponownie poszukam wieÂży poÂżarowej w lesie w okolicach ProszĂłwek. PojechaÂłem wiĂŞc DrogÂą KrĂłlewskÂą, dotarÂłem nad Czarny Staw i po krĂłtkiej przerwie ruszyÂłem dalej, dojechaÂłem do miejsca gdzie powinna byĂŚ wieÂża i tym razem trafiÂłem. WieÂża jest widoczna dopiero jak jest siĂŞ jej bardzo blisko, ja trafiÂłem tu dopiero za trzeciÂą prĂłbÂą. WieÂża jest ogrodzona i w zasadzie nie moÂżna na niÂą wychodziĂŚ ale z tyÂłu jest dziura w siatce i moÂżna sprĂłbowaĂŚ. Ja jechaÂłem na miejsce z zaÂłoÂżeniem, Âże wyjdĂŞ i pooglÂądam widoki, ale jak zobaczyÂłem wieÂże to postanowiÂłem jednak nie wchodziĂŚ. Na gĂłrĂŞ moÂżna siĂŞ dostaĂŚ po chyba ze 30 metrowej pionowej wÂąskiej drabince i jakoÂś poczuÂłem respekt przed takÂą wspinaczkÂą, byÂłem sam i jakbym spadÂł to nawet nikt by nie wiedziaÂł gdzie jestem. ZrobiÂłem wiĂŞc kilka fotek i pojechaÂłem dalej. Przez ProszĂłwki dojechaÂłem do Bochni i dalej GĂłrnym GoÂściĂącem do ÂŁapczycy. W drodze powrotnej testowaÂłem kurtkĂŞ zaÂłoÂżonÂą tylko na koszulkĂŞ termoaktywnÂą i byÂło mi ciepÂło. Kurtka na pewno jest wiatroszczelna, wedÂług producenta ma teÂż wysokie parametry oddychalnoÂści - tu teÂż jest nieÂźle, ale mimo wszystko trochĂŞ siĂŞ spociÂłem. MuszĂŞ chyba kupiĂŚ lepszÂą koszulkĂŞ termoaktywnÂą bo tÂą co mam jest juÂż stara a od poczÂątku idealna nie byÂła.
Wycieczka w sumie udana, rano straszyÂło deszczem ale potem byÂło juÂż sÂłonecznie i Âładnie - dobrze, Âże pojechaÂłem na rower, a do 4 tys. km juÂż coraz bliÂżej:)
Do 4 tys. km w sezonie 2012 pozostaÂło jeszcze 5 wycieczek i 135 km.