Wczoraj pogoda byÂła piĂŞkna, ale na rower nie pojechaÂłem, dziÂś tak Âładnie nie byÂło, a przede wszystkim mocno wiaÂło, a ja zrobiÂłem 25 km i 259 metrĂłw przewyÂższenia - byÂło ciĂŞÂżko ale jakoÂś daÂłem radĂŞ:)
Rano pogoda fatalna, ale na popo³udnie prognozy by³y lepsze, w £apczycy oko³o 12 dalej by³o bardzo brzydko, wiêc wsiad³em w samochód i pojecha³em do Niepo³omic. W Niepo³omicach by³o znacznie ³adniej temperatura oko³o 8-9, co chwilê zza chmur wychodzi³o s³oùce, ale niestety doœÌ mocno wia³o. Postanowi³em poczekaÌ do godziny 14:00 licz¹c ¿e wiatr trochê os³abnie, ale niestety nic z tego, wiêc o 14:00 wsiad³em na rower i w drogê, ma pocz¹tek pojecha³em na Kopiec Grunwaldzki, wypróbowaÌ moj¹ now¹ (u¿ywan¹) cyfrówkê - Panasonic FZ7. Aparat spisa³ siê znakomicie, robi ostre zdjêcia nawet na zoomie 12. Zdjêcia wysz³y ale z kopca to prawie mnie zwia³o. Po zejœciu do roweru zacz¹³em siê zastanawiaÌ, gdzie dalej jechaÌ.
Ostatecznie postanowi³em jechaÌ obwodnic¹ Niepo³omic w kierunku Pod³ê¿a, ruch niewielki, wiatr wia³, ale by³ to wiatr boczny, wiêc w miarê mi siê jecha³o. Przy nowo powsta³ym rondzie na granicy Niepo³omic i Stani¹tek sfotografowa³em kapliczkê, przy której umieszczono tablicê poœwiêcon¹ poleg³ym w dniu 2.02.1944 z r¹k hitlerowców. Kiedyœ ta kapliczk¹ z pami¹tkowymi tablicami sta³a bli¿ej wiaduktu kolejowego, po remontach trafi³a ostatecznie, widaÌ, ¿e jest ³adnie odnowiona, warto siê przy niej zatrzymaÌ.
Dalej pojecha³ pod stacjê kolejow¹ do Pod³ê¿a, poniewa¿ w jej pobli¿u znajduje siê cmentarz wojenny z okresu I wojny nr 330. ¯eby doœÌ na miejsce, trzeba wjechaÌ na peron i skierowaÌ siê œcie¿k¹ wzd³u¿ torów w kierunku Krakowa. Do samego cmentarza nie ma drogi dojazdowej, trzeba zejœÌ z nasypu kolejowego i przejœÌ przez ³¹kê, na szczêœcie teren obecnie nie jest zbyt podmok³ym, nie te¿ jeszcze trawy i chwastów, wiêc ³atwo doszed³em do cmentarza. Niestety stan cmentarza znacznie siê pogorszy³, ostatnie dwie zimy, doœÌ mocno go nadwyrê¿y³y. Sam cmentarz jest bardzo ciekawy, poniewa¿ przetrwa³ w stanie prawie nie zmienionym od powstania (roku 1917-18). Po obu stronach cmentarza widaÌ znaczniki z literami HV wyznaczaj¹ce granice dzia³ki cmentarnej.
Dalej przejecha³em bocznymi dró¿kami przez Pod³ê¿e przeje¿d¿aj¹c przy bardzo ciekawej kapliczce w formie miniaturowego koœció³ka. Kolejnym moim celem by³ cmentarz wojenny nr 331, znajduj¹cy siê na prywatnej posesji przy ulicy Piaski. Brama posesji by³a co prawda otwarta, ale zdecydowa³em siê tym razem nie wchodziÌ, zrobi³em tylko zdjêcie przy u¿yciu mega zoomu. Ze znajduj¹cego siê w tym miejscu cmentarza pozosta³a tylko pochodz¹ca z pocz¹tku XIX wieku kapliczka i ogrodzenie z ³aùcuchów. W tym momencie w zasadzie mia³em wracaÌ, ju¿ do domu ale ostatecznie zdecydowa³em siê, ¿e odwiedzê jeszcze jeden cmentarz w Brzeziu.
Przejecha³em przez Stani¹tki i dalej przez Winnicê pojecha³em do Gruszek, podjazd szed³ mi doœÌ ciê¿ko i powoli, ale mimo wszystko wjecha³em doœÌ sprawnie. Dalej kawa³ek zjazdu, przejecha³em ko³o zamarzniêtego stawu i zacz¹³em podjazd pod cmentarz w Brzeziu, koùcówka to podjazd po betonowych p³ytach pod bramê cmentarza. Na cmentarzu parafialnym znajduje siê kwatera wojenna oznaczona nr 332. Ten cmentarz w przeciwieùstwie do cmentarza 330 zosta³ doœÌ mocno przekszta³cony i oryginalnej architektury w zasadzie niewiele siê zachowa³o. PóŸniej pojecha³em jeszcze pod koœció³ w Brzeziu, przy którym znajduje siê grobowiec rodziny ¯eleùskich. Na jesieù ubieg³ego roku otwarto rowerowy szlak ¯eleùskich, przebiegaj¹cy w³aœnie têdy i prowadz¹cy w kierunku Pa³acu ¯eleùskich w Grodkowicach. Na koniec zrobi³em jeszcze kilka fotek z "prze³êczy w Brzeziu", na zoomie utrwali³em te¿ znajduj¹c¹ siê kilkadziesi¹t kilometrów st¹d prze³êcz w Koniuszy.
Droga do domu, mimo i¿ g³ównie w dó³ by³a mega ciê¿ka, po pierwsze w koùcu zacz¹³em jechaÌ pod wiatr, po drugie chyba ca³kiem opad³em w z si³. Na koniec jecha³em œcie¿k¹ rowerow¹ przez Puszczê i zrobi³em skrót przez las w kierunku ulicy Wrzosowej, niestety ta super fajna dró¿ka zosta³a rozje¿d¿ona przez jakieœ ciê¿kie maszyny i ja niestety zakopa³em siê b³ocie. Do domu dojecha³em powolutku i bardzo zmêczony.
Wycieczka byÂła fajna, choĂŚ wiatr przeszkadzaÂł mocno, do Brzezie miaÂłem szczĂŞÂście i nie trafiÂłem na czoÂłowy wiatr, z Brzezia do domu byÂło juÂż pod wiatr. Forma taka sobie, ale nie tragiczna, ale jeÂśli chcĂŞ powalczyĂŚ na Mini Odysei Miechowskiej, gdzie do przejechania bĂŞdzie 45 km i to po wiĂŞkszych gĂłrkach to bĂŞdĂŞ musiaÂł jeszcze mocno poĂŚwiczyĂŚ.